Robię SEO na sterydach.Ekspert SEO dla firm
SaaS i B2B, który napędza sprzedaż
Bez mitów, mistycyzmu i nawijania makaronu na uszy.
Twoi klienci już szukają tego, co sprzedajesz – w Google i AI. Ja sprawiam, że znajdują Ciebie, a nie konkurencję, dokładnie wtedy, gdy są gotowi kupić. I zamieniam te wyszukiwania w gorące leady.
- 312%wzrost kwalifikowanych leadów z działań SEO w 2026 r.
- 105%wzrost ruchu organicznego w 2025 roku, przy 250 tys. wizyt miesięcznie
- 7 cyfrCustomer Lifetime Value klientów pozyskanych z samego bloga w 2025 r.
- +201%wzrost kwalifikowanego ruchu niebrandowego z niecałego miesiąca pracy nad SEO
- 13/13nowych stron lokalnych w top 5 Google na główne frazy, np. „domy modułowe Piaseczno”. 9 z nich na 1. miejscu.
- Kompleksowy audyt SEO i wdrożenie wszystkich rekomendacji
- Klaster podstron sprzedażowych pod aglomerację warszawską
- Kalkulator ceny domu modułowego, który sam zbiera organiczne leady

- +633%kliknięć niebrandowych po kilku dniach pracy nad SEO
- #1na główne frazy w branży: szkoła BMX, szkółka BMX, zajęcia BMX, itp.
- Kompleksowa przebudowa strony głównej
- Dwa narzędzia generujące leady: kalkulator rozmiaru BMX dla dziecka i kalkulator długości szprych
- Stworzenie nowej podstrony galerii

- #1w local packu. Zaniedbana wizytówka Google awansowała z 5–6. miejsca.
- #1na kluczowe frazy lokalne, na stronie zbudowanej od zera.
- Optymalizacja wizytówki Google
- Strona internetowa od zera

Jeśli inwestujesz w SEO w 2026, pewnie znasz te problemy
- −Z SEO przychodzi coraz mniej leadów i nie wiesz dlaczego.
- −Treści, które kiedyś generowały ruch, tracą pozycje i kolejne aktualizacje nic nie dają.
- −Tworzysz treści z tzw. content score +90, ale widoczność nie rośnie.
- −Coraz więcej stron o statusie crawled not indexed lub discovered not indexed.
- −Ruch organiczny jest, ale nie przekłada się na wartościowe leady.
- −Nie możesz się przebić na frazy z największym potencjałem biznesowym.
+Z każdym z nich wiem, co robić. Jesteś w dobrych rękach
Widoczność to trafność razy autorytet. Reszta to sygnały.
Trafność
Czy po wejściu na stronę, bez scrollowania, użytkownik od razu widzi odpowiedź na swoją intencję i myśli: „O, dokładnie tego szukałem”. Trafność to nie deklaracja, tylko sygnały użytkowników – czy zostają, czy wracają do wyników.
Autorytet
Inaczej moc SEO – możesz mieć najlepszą stronę i content na świecie, ale bez autorytetu, który ją popchnie, sama z siebie nie zacznie rankować.
Razem dają efekt mnożnikowy
Zaczynasz od fraz, na które łatwiej się pozycjonować, i wraz z rosnącym autorytetem przechodzisz na kolejne poziomy konkurencyjności. Na najtrudniejsze frazy większość stron musi sobie najpierw zapracować.
Google nie publikuje takiej hierarchii – to moje uproszczenie po niemal dziesięciu latach w SEO. Sygnałów są tysiące, ale traktuję je jako elementy dwóch większych całości. To pozwala skupić się na tym, co naprawdę przesuwa wyniki.
Jak pozycjonuję – bez SEOwych bajek
Autorytet bierze się z kliknięć, a linki wewnętrzne i te z innych domen rozprowadzają go po serwisie. Dlatego nie szukam tysiąca linków, tylko tych ze stron, które mają ruch organiczny i są powiązane tematycznie. Link ze strony bez kliknięć nie ma czego przekazać.
Liczy się kliknięcie, po którym użytkownik zostaje. Google coraz mocniej bierze pod uwagę sygnały użytkowników, więc szybki powrót do wyników, czyli pogo-sticking, działa na Twoją niekorzyść. Dlatego trafność nie kończy się na samym kliknięciu.
Zwykle zaczynam od dołu lejka, bo tam jest najbliżej do sprzedaży. Jeśli fraza jest zbyt konkurencyjna, najpierw buduję wokół niej autorytet tematyczny – tak, żeby później mieć czym się na nią wybić.
Zanim zaproponuję cokolwiek, wchodzę w to, co sprzedajesz, komu i dlaczego klienci zostają albo odchodzą. Lista fraz powstaje na końcu tej rozmowy, nie na jej początku.
„Wolumen” w Ahrefsie i Semrushu opiera się głównie na danych z Google Ads i estymacjach, a nie na rzeczywistej liczbie wyszukiwań. Dlatego fraza z setkami realnych wyświetleń miesięcznie może mieć w narzędziu N/A. Popyt sprawdzam w Search Console, a Ahrefsa i Semrusha wykorzystuję głównie do analizy konkurencji i profilu linków.
„Na efekty SEO trzeba czekać 3–6 miesięcy” to wygodny branżowy standard, a nie żelazna zasada. Jeśli SEOwiec ma dostęp do odpowiedniego autorytetu, efekty mogą przyjść znacznie szybciej. Jeśli nie – autorytet trzeba najpierw zbudować.
Crawl, indeksacja i szybkość muszą być zrobione porządnie – i są. Trzymam je jednak w roli fundamentu, nie strategii: audyt ma odblokowywać trafność i autorytet, a nie być produktem samym w sobie.
Świetna treść na złej frazie nie zarabia
To cała logika, na której opieram SEO. Możesz mieć najlepszą treść w branży – ale jeśli nie wejdziesz do strefy kliknięć, nikt jej nie zobaczy.
Możesz mieć najlepszą stronę w branży. Jeśli celujesz we frazę, na którą dziś nie masz wystarczającego autorytetu, nie wejdziesz dość wysoko, żeby zebrać realny ruch.
Im mniej popularna fraza, tym węższa strefa kliknięć. Przy dużych wolumenach ruch trafia też na niższe pozycje. Przy małych większość zgarnia ścisła czołówka.
Bez widoczności nie ma ruchu. Bez ruchu nie ma też sygnałów użytkowników ani kliknięć, które pomagają dalej budować autorytet serwisu.
Nawet świetny content nie zarabia, jeśli nikt do niego nie dociera. Dlatego zaczynam od frazy, trafności i autorytetu – dopiero razem dają treści szansę dowozić biznes.
Łańcuch najczęściej pęka na początku. Fraza musi być dopasowana do autorytetu, który masz dzisiaj. Jeśli celujesz wyżej, najpierw budujesz autorytet potrzebny, żeby realnie o tę widoczność walczyć.
Czym to się różni od abonamentu w agencji
Setki stron z AI, krótki skok ruchu, potem spadek – aż domena przestaje cokolwiek znaczyć.
AI wspiera eksperta, nigdy odwrotnie: przyspiesza research, analizę i wdrożenia. Decyzje i redakcja zostają u człowieka, który wie, co robi.
Im bardziej skomplikowane, tym drożej. Audyt na sto stron, a na pytanie „co z tego ruszy sprzedaż” cisza.
Trafność razy autorytet. Resztą zajmuję się wtedy, gdy realnie blokuje jedno z tych dwóch.
Trzydzieści artykułów TOFU, które generują ruch, ale nie przekazują go tam, gdzie ten ruch może zamienić się w klienta.
Najpierw strony, które sprzedają. Potem treści, które budują ich autorytet i wspierają je linkowaniem wewnętrznym.
Nowa tajemnicza nazwa, nowy pakiet, nowa faktura. W praktyce GEO to głównie SEO + ORM – widoczność w wyszukiwarce połączona z budowaniem obecności i reputacji marki w źródłach, z których korzystają modele AI.
Pokrycie to jakieś 80–90%. LLM-y nie mają w głowie całego internetu – znają jego wycinek z danych treningowych, a gdy potrzebują aktualnych informacji, rozbijają pytanie na kilka zapytań i sięgają do wyników wyszukiwania.
Młoda domena to inna gra. Warto to powiedzieć wprost.
Serwis z autorytetem
Na mocnej domenie większość stron rankuje niemal z automatu. Jeśli masz taką domenę – super, jesteś w komfortowej sytuacji. Praca jest szybsza i łatwiejsza.
Domena od zera
Świeży serwis nie zacznie rankować tylko dlatego, że opublikujesz dwieście stron. Widoczność trzeba budować stopniowo – od fraz, na które masz realne szanse, po coraz bardziej konkurencyjne. W SEO kolejność działań ma większe znaczenie niż ilość treści.
Cornerstoning: od progu, który da się przeskoczyć
Zaczynam od fraz, na które możemy realnie rankować już teraz. Zdobyty autorytet wykorzystuję, żeby stopniowo sięgać po coraz trudniejsze zapytania – poziom po poziomie. Najbardziej konkurencyjne frazy są efektem tego procesu, a nie punktem startowym.
SEO na sterydach: co to w ogóle znaczy
AI nie robi SEO za mnie – pozwala mi robić je szybciej. Praca na tydzień schodzi do jednego popołudnia, a wiele rzeczy, do których kiedyś potrzebowałem developera, robię sam.
Nowy serwis ze stroną główną i kilkoma prostymi podstronami. Od razu z analityką, zdrowy technicznie i gotowy do pozycjonowania oraz dalszej rozbudowy.
AI świetnie przyspiesza analizę i wykonanie. Ale audyt zrobiony w całości przez AI to zwykle lista problemów bez kontekstu i hierarchii ważności. To ja wyłapuję, co naprawdę blokuje przepływ autorytetu, ustalam priorytety i decyduję, co faktycznie warto naprawić.
Komponenty, CTA, linkowanie wewnętrzne czy zmiany globalne – wiele rzeczy, które kiedyś wymagały wsparcia developera, dziś wdrażam sam bezpośrednio na stronie.
Tworzę gotowe strony i artykuły zoptymalizowane pod SEO, napisane językiem korzyści i zawsze redagowane przez człowieka – tylko wielokrotnie szybciej. Mogę też sam budować narzędzia lead-gen, które generują ruch i leady, zamiast wydawać dziesiątki tysięcy na ich development.
Najpierw ekspert, potem narzędzia AI
Odwrotna kolejność zwykle kończy się setkami wygenerowanych stron bez strategii, chwilowym skokiem ruchu, a potem spadkiem. W skrajnych przypadkach również karą od Google.
A co z tym całym GEO / AEO / SGO / OREO?
Wyszukiwanie nie kończy się dziś na Google. Ludzie szukają odpowiedzi także w ChatGPT, Gemini, Perplexity i innych modelach językowych, a coraz większą rolę odgrywają też YouTube i social media. Zasada jest ta sama: jeśli chcesz być widoczny, musisz wiedzieć, skąd dany model bierze informacje i źródła. I właśnie tego często brakuje w ofertach GEO owianych mistycyzmem i magią.
LLMy nie przechowują kopii sieci. Znają jej wycinek z danych treningowych, a po aktualne informacje muszą sięgać do zewnętrznych źródeł i wyników wyszukiwania.
Wiedza LLMów z danych treningowych ma swój punkt odcięcia, dlatego gdy potrzebują aktualnych informacji, sięgają po bieżące wyniki wyszukiwania i inne zewnętrzne źródła.
Jedno pytanie może zostać rozbite na kilka zapytań, z których LLM buduje odpowiedź. Dlatego widoczność w klasycznych wynikach wyszukiwania zwiększa też szanse na obecność w odpowiedziach AI.
To, co dziś nazywa się GEO, opiera się głównie na SEO i ORM – a zarządzanie reputacją online od lat jest częścią pracy SEOwców. Dochodzą nowe modele i nowe miejsca widoczności, ale mechanizm pozostaje w dużej mierze ten sam.
GEO obrosło mistycyzmem jak nic innego w SEO od lat. Sporo osób sprzedaje je jako zupełnie nową dyscyplinę, choć nie opanowało jeszcze podstaw SEO. Ja testuję pozycjonowanie w AI na bieżąco i mierzę, ile z tego realnie przychodzi: dziś ruch z modeli to zwykle kilka procent ruchu organicznego.
BOFU SEO i AI SEO idą w parze. Ludzie pytają modele o konkretne rozwiązania, a właśnie na takie pytania odpowiadają treści z dołu lejka.
No dobra, ale czy SEO to jeszcze żyje?
Dopóki ludzie czegoś szukają, search nie umrze.
SEO żyje i ma się bardzo dobrze. Zainteresowanie frazą „agencja SEO” w Polsce jest dziś najwyższe w historii Google Trends, czyli od 2004 roku. Tak samo wygląda to globalnie. Koniec SEO ogłaszano przy niemal każdej większej zmianie w Google. Wszystkie te nekrologi łączy jedno: SEO ich nie zauważyło.
Zmienia się to, gdzie ludzie zadają pytania. Nie zmienia się to, że ktoś ma konkretny problem, porównuje rozwiązania i chce wiedzieć, czy to zadziała u niego i ile kosztuje. Treści z dołu lejka odpowiadają dokładnie na takie pytania, niezależnie od tego, czy odpowiedź pokazuje wyszukiwarka, czy model językowy.
Zakres współpracy
- Audyt i strategia gdzie realnie jest popyt i potencjał na wartościowe leady, co blokuje wzrost i w jakiej kolejności to ruszać.
- Research fraz BOFU z intencją zakupową dobór pod realną szansę wejścia do strefy kliknięć – nie pod wolumen z narzędzia.
- Strony internetowe i landing pages od zera projekt, copy, wdrożenie i analityka. Bez czekania na wolne moce developera.
- Produkcja treści piszę je sam albo przygotowuję briefy dla Twojego zespołu i pilnuję jakości.
- Publikacja i wdrożenia publikuję gotowe strony i w ekspresowym tempie wdrażam poprawki praktycznie w całym serwisie.
- Linkowanie wewnętrzne i cornerstoning rozprowadzam autorytet tam, gdzie ma zarabiać, bo wiem, jak ważnym czynnikiem rankingowym jest PageRank i jak skutecznie go wykorzystać.
- Linki ze stron z realnym ruchem tematycznie powiązane, z ruchem organicznym i realnymi kliknięciami. Bez giełd, masówki i martwych domen.
- Higiena techniczna szybka, responsywna i poprawnie działająca strona to minimum, żeby w ogóle konkurować w wynikach.
- Narzędzia i kalkulatory proste, buduję je od zera, same przyciągają ruch i zbierają leady.
- Raportowanie i konsulting co miesiąc widzisz, co zadziałało i dlaczego. Albo wchodzę jako wsparcie Twojego zespołu.
Jak wygląda współpraca
Poznaję Twój biznes
Zaczynamy od rozmowy o produkcie, klientach, konkurencji i tym, na czym naprawdę zarabiasz. Ustalamy cele i sprawdzamy, gdzie SEO może realnie dowieźć biznes.
Audytuję i układam strategię
Audytuję serwis, frazy, konkurencję, autorytet i profil linków. Na tej podstawie dostajesz konkretny plan: co robimy, w jakiej kolejności i dlaczego.
Wdrażam
Nie kończę na audycie i liście zaleceń. Tworzę i publikuję strony, poprawiam techniczne SEO, linkowanie wewnętrzne i wszystko, co mogę wdrożyć sam – bez przerzucania roboty na Twój zespół.
Mierzę i poprawiam
Patrzę, co faktycznie rośnie, gdzie pojawia się widoczność i co blokuje kolejne wyniki. To, co działa, skaluję. To, co nie działa, zmieniam.
Pracujesz bezpośrednio ze mną
Poznaję Twój biznes, układam strategię i sam ją realizuję. Od pierwszej rozmowy po wdrożenia wiesz dokładnie, kto odpowiada za SEO. Czasem asystuje mi pies, ale on odpowiada wyłącznie za przerwy.

Zacznijmy
Napisz, czym się zajmujesz, gdzie dziś jesteś z SEO i co chcesz osiągnąć. Odpowiem konkretnie – czy mogę pomóc, a jeśli tak, od czego warto zacząć.
Często zadawane pytania
Ile to trwa?
Sama strona może zacząć rankować w kilka godzin albo kilka dni – jeśli mamy autorytet. Jeśli go brakuje, trzeba go najpierw zbudować i stąd biorą się branżowe widełki 3–12 miesięcy. Nie obiecuję konkretnej pozycji na konkretny dzień, ale pierwszych efektów oczekuję już w pierwszym miesiącu.
Czym jest BOFU SEO i dlaczego od niego zaczynasz?
BOFU SEO to praca na frazach z dołu lejka (bottom of the funnel), których ktoś używa blisko decyzji: konkretne zastosowania i produkty z konkretnymi funkcjami. Zaczynam od nich, bo stamtąd jest najbliżej do sprzedaży. Jeśli fraza jest zbyt konkurencyjna, najpierw buduję wokół niej autorytet tematyczny.
Czy pozycje i słowa kluczowe jeszcze się liczą?
Bardziej niż kiedykolwiek. O kliknięcie jest dziś trudniej, więc dobór fraz ma jeszcze większe znaczenie. SEO nadal polega na pozycjonowaniu konkretnych stron na konkretne zapytania – niezależnie od tego, jak modne jest dziś mówienie, że słowa kluczowe przestały się liczyć w dobie AI SEO.
Co z AI SEO i GEO?
Większość tej roboty to nadal dobrze zrobione SEO. Dochodzą elementy specyficzne dla LLM-ów – budowa encji marki oraz obecność w źródłach i zestawieniach, z których modele budują odpowiedzi. Trzymam jednak proporcje: dziś ruch z LLM-ów to zwykle kilka procent ruchu organicznego.
Jakie linki zdobywasz?
Ze stron, które są powiązane tematycznie i mają realny ruch organiczny. Liczy się dla mnie autorytet konkretnej strony, z której prowadzi link – nie sama liczba linków czy sztucznie nadmuchany DR domeny.
Pracujesz tylko z SaaS i B2B?
Specjalizuję się w SaaS i B2B, bo w tych branżach spędziłem blisko dekadę. Metoda działa jednak na każdym rynku – pozycjonowałem też strony B2C i lokalnych firm.
Czy używasz AI?
Tak – jako ogromnego wsparcia w workflow i wykonywaniu nudnych, czasochłonnych zadań. Nigdy do podejmowania decyzji strategicznych. AI pomaga mi też w pisaniu, ale każdą treść sam redaguję i to zawsze ja klikam „Publikuj”. Nie ma czegoś takiego jak SEO na autopilocie – najpierw ekspert, potem AI.
Czy robisz jednorazowe projekty?
Tak. Jako konsultant SEO mogę zacząć od audytu, strategii albo jednej konsultacji – bez zobowiązania do długiej współpracy. To dobry sposób, żeby rozwiązać konkretny problem i przy okazji sprawdzić, jak nam się razem pracuje.
Czy wymagasz długiej umowy?
Nie. Zaczynamy od małego zakresu i skalujemy, jeśli ma to sens. Wolę współpracę, która trwa dzięki wynikom – nie dzięki zapisom w umowie.
Skąd pracujesz?
Jestem ekspertem SEO ze Skierniewic. Prowadzę SEO zdalnie dla firm z całej Polski, także dla firm z okolicy.
